ANALIZY
Wirtualizacja desktopa: walka o rynek
Nowa inicjatywa Microsoftu ma uczynić wirtualizację desktopa i aplikacji procesem łatwiejszym i tańszym dla przedsiębiorstwa. Istotnym celem tej strategii jest także przejęcie znacznej części udziałów w tym rynku, zdominowanym przez VMware.Jednym z kluczowych elementów tej inicjatywy ma być prostszy i tańszy model licencjonowania Windows w środowisku desktopa wirtualnego.
popularne
Najczęściej czytane
Storage 2.0 - kolejna idea czy najbliższa rzeczywistość?
14 sierpnia 2007
Krzysztof Jakubik Gdy połączymy oprogramowanie open-source, wiele tanich macierzy dyskowych oraz Internet, otrzymamy możliwość przechowywania gigabajta danych za 15 centów miesięcznie. Ta usługa robi się coraz bardziej popularna w USA i powoli wchodzi też do Europy.Oczywiście nie oznacza to, że od razu możemy wyrzucić swoje sieci SAN. Usługi przechowywania danych online nie zapewniają wystarczającej wydajności dla aplikacji transakcyjnych czy baz danych. Wciąż można też mieć zarzuty odnośnie poziomu bezpieczeństwa. Ale mimo wszystko, dzięki coraz szybszym łączom internetowym oraz wirtualizacji, przychody większości graczy na rynku pamięci masowych mogą zostać uszczuplone.
Tanie i otwarte technologie
Pierwszą technologią, która umożliwia tak znaczną obniżkę cen, jest oprogramowanie open-source, dzięki któremu możemy zbudować podwaliny całej infrastruktury pamięci masowych. Oferta rynku w tym zakresie jest bardzo ciekawa. Usługodawcy najczęściej korzystają z oprogramowania Amanda do backupu, Darik Boot and Nuke (DBAN) do zarządzania dyskami oraz programami Lustre, OpenAFS i SAMBA do tworzenia sieciowych systemów plików.
Drugą technologią jest architektura pamięci masowych, bazująca na rozproszonej siatce (grid) lub klastrach. Tu głównymi dostawcami są Cleversafe (oprogramowanie) oraz Berkeley Data Systems (usługa backupu online MozyPro).
Trzecia technologia to tradycyjne serwery i napędy dyskowe, instalowane zamiast drogich, zaawansowanych macierzy dyskowych.
Oczywiście twórcy tych technologii sami korzystają z podobnych rozwiązań. Berkeley Data Systems zbudował swoją usługę MozyPro na własnym oprogramowaniu do klastrowania i udostępniania plików, które działa na samodzielnie zmontowanych serwerach w centrum danych BDS (dane są przechowywane na twardych dyskach wewnątrz serwerów). Cena: 4 USD za każdy komputer lub serwer, z którego przechowywane są dane i 50 centów miesięcznie za każdy gigabajt danych. W przeciwieństwie do innych usługodawców, którzy tworzą wiele kopii danych przekazanych przez klientów, oprogramowanie stworzone przez BDS pozwala na przechowywanie tylko o 33% więcej nadmiarowych danych, które pozwolą odzyskać pliki w wypadku awarii.
Firma Cleversafe, tworząca oprogramowanie dla innych firm, które chcą świadczyć usługi "storage online", poszła jeszcze dalej. Algorytm zastosowany w jej oprogramowaniu pozwala na dzielenie danych na 11 porcji, które są przechowywane na różnych, rozproszonych serwerach i muszą być skompletowane, aby przekazać klientowi ponownie żądany przez niego plik. Technologia ta (której idea jest podobna trochę do RAID 5 i 6 stosowanego w macierzach dyskowych) pozwoliła na eliminację konieczności wykonywania backupu i archiwizacji, a przez to zmniejszenie konieczności przechowywania 300% nadmiarowych danych do 130%.
Obecnie największych online'owym graczem na amerykańskim rynku jest Amazon.com. Dane powierzone przez klientów, przechowywane w ramach realizowanej przez Amazon usługi S3, są przechowywane "na wielu serwerach pamięci masowych, w wielu lokalizacjach i w wielu kopiach". Dzięki temu przechowanie jednego gigabajta danych przez miesiąc kosztuje 15 centów, jego wgranie - 10 centów, a pobranie - od 13 do 18 centów. Szefowie Amazon odmawiają podania szczegółowych informacji odnośnie infrastruktury usługi, ujawniają jednak, że prawie w całości bazuje ona na oprogramowaniu open-source.
Nie dla każdego?
John Webster, analityk z firmy Illuminata, twierdzi, że kombinacja oprogramowania open-source i technologii grid stwarza dość duży problem komercyjnym twórcom oprogramowania do zarządzania backupem i disaster recovery. To podejście, jeśli się sprawdzi, znacznie uprości zarządzanie danymi w pamięciach masowych wielu firmom. Oczywiście rynek profesjonalnych pamięci masowych nie zniknie w ogóle - wciąż będą potrzebne wydajne systemy do bezpiecznego przechowywania informacji, z gwarantowanym poziomem dostępu do nich. Obecnie jedyną zaletą systemów "storage online" jest cena, a wadą właśnie brak gwarantowanego bezpieczeństwa i szybkiego dostępu.
Josh Coates, założyciel i prezes firmy Berkeley Data Systems (zresztą podobnie jak inni konkurencyjni dostawcy usług) twierdzi, że tego typu usługi będą raczej wykorzystywane do zastąpienia backupu taśmowego. Jego zdaniem, klienci coraz częściej zastanawiają się nad alternatywnym rozwiązaniem wobec taśmy, które nie gwarantują odpowiednio krótkich czasów dostępu do danych i nie są wygodne. Jako jedyny nośnik są na tyle elastyczne, aby umożliwić wywiezienie danych z firmy (jest to wymóg wielu planów disaster recovery), ale usługi przechowywania danych online praktycznie eliminują tą potrzebę.
Takimi usługami prawdopodobnie na początku będą zainteresowane małe firmy, dla których zarządzanie pamięciami masowymi stanowi dość duży problem. Dla firm większych może to być alternatywa do wykonywania backupu lub archiwizacji danych. Rynek outsourcingu pamięci masowych rośnie, przy czym na razie głównie są to indywidualne kontrakty zawierane pomiędzy klientami a centrami danych "do wynajęcia". Już wkrótce okaże się, czy podobnym zaufaniem będą cieszyć się firmy świadczące swoje usługi na szeroką skalę.
Komentarze
- Liczba zatwierdzonych komentarzy (2) |
- dodaj komentarz |
- zobacz wszystkie
~qzrfGQPAtv
- ocena: 3
- IP: 210.6.28.98
- 31-01-2012, 06:58
Touchdown!
~FoPvIiNaU
- ocena: 3
- IP: 78.133.124.146
- 02-02-2012, 10:08
Great

04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA







wydrukuj